środa, 30 października 2013

sesja ,,od kuchni''

Pierwsze skojarzenie sesji z Olą, to ,,inna bajka''. Myślę, że to w jaki sposób się one odbywają zależą w dużym stopniu od osobowości samej Pani Fotograf. Dlaczego? Ciężko mi jest ją przedstawić w kilku zdaniach, bo żeby poznać człowieka- potrzeba na to bezpośredniego kontaktu. W każdym razie w tych wszystkich godzinach przed i w trakcie samych zdjęć, panuje niezwykła prostota chwil, która jest zarazem magią samą w sobie. Dlaczego tak piszę? Jestem osobą, która niestety nie stroni od wrażliwości. Życie uczy chyba każdego z nas, że to w codziennym życiu okazuję się niezbyt dobrą cechą. Ja jednak, uwielbiam tę sentymentalność i zawsze pozwalałam sobie na ucieczkę od świata, od tego, co wydaje się być zbyt przyziemne i racjonalne. Właśnie ,,u Oli'' znajduję na to czas. Tam wszystko jest dozwolone. Chwilami czuję się jak mała dziewczynka, która wychowana na wsi, może cieszyć się tym, co dała nam natura. Chodzi o to, że z Nią wsiadasz na rower z wielkim plecakiem, torbami i jedziesz przed siebie. Chociaż czujesz ciężar na plechach, wiesz, że to wszystko pozwala Ci zostawić każdy problem i masz nadzieję, że to, co dźwigasz, pozwoli na stworzenie czegoś niezwykłego. Ola odnalazła w swoim życiu wiele pięknych miejsc- łąki, lasy, pnie, rzeki, jeziora czy stawy- to wszystko jest dla niej źródłem inspiracji a przecież wydawać by się mogło, że to tylko przyroda. Nie ma mowy o tym, że coś jest zbyt mokre, zbyt zimne, niedostępne. Zakłada stare buty, ciepłe skarpetki, gruby sweter i kurtkę, upina włosy i jest prostym człowiekiem, który dosłownie zatrzymuje czas w swoim obiektywie. Czasami dziewczyny pozują w temperaturze minusowej w cieniutkich bluzeczkach, ale ktoś, kto uwielbia fotografie- wie że warto. Tak- możecie myśleć, że to kończy się chorobami, ale tej kwestii nie będę poruszać. Dla mnie niektóre rzeczy wymagają poświęcenia, czego zdążyłam się już nauczyć. Przebieranie się na środku łąki, to dla mnie już także coś normalnego. Przez te wszystkie sesje- w których sama byłam ,,modelką'' ale i te kiedy stałam tylko z boku- bardzo się otworzyłam i poszerzyłam tak jakby swoją sferę komfortu. Rzeczy ma które wcześniej bym się nie odważyła, teraz nie stanowią problemu. Pani Fotograf zadaje nieustannie pytania- czy jesteś już zmęczona, czy wszystko dobrze i jak Ci się podoba. To ważne. To ludzkie cechy, które tworzą pewną więź, pozwalają poczuć się ważną. U Oli nie ma czegoś takiego jak przymus- nie czujesz, że zawodzisz, że się do tego nie nadajesz. Wręcz przeciwnie, zaczynasz wierzyć, że potrafisz. Pozowanie to dla mnie tworzenie czegoś ulotnego. To sztuka, której nie możesz dotknąć. Coś z czego może powstać setka zdjęć, albo to jedno- jedyne, które wynagradza całe zmęczenie. Tyle różnych sesji odbyło się w tych samych miejscach, a na zdjęciach wyglądają jakby były zupełnie inne- to za sprawą kreatywności Oli. Modelki w większości, na samym początku, są zapraszane do jej małego pokoju- piją herbatę i równocześnie przymierzają ubrania, w których potem wystąpią przed aparatem. Nie zdarzyło się jeszcze, by nie było przy tym przyjaznej atmosfery, chociaż poznaje się z dziewczynami pierwszy raz. Ma w sobie otwartość, szczerość i coś, co pozwala na uniknięcie stresu. Uwierzcie, że Ola gromadzi przez lata tyle ,,perełek'', że z powodzeniem, mogłaby otworzyć własny lumpeks Myślę, że szafa z pięknymi, balowymi sukniami, także zrobiłaby na Was wrażenie. Ale prócz tego, byłam świadkiem, gdy zrobiła z kawałka materiału zasłonki- sukienkę, chociaż na zdjęciach wydawało się, że to piękne ubranie. Potem delikatny makijaż- lekko podkreślone oczy, usta i policzki. Czasami Ola potrafi też kogoś bardzo fajnie uczesać i w moim odczuciu- do tego ma także dryg. Pakuje plecak ,,stylizacjami'' i kiedy podróż ma być długa- nie może zabraknąć herbaty w termosie i kanapek. Nie pozwala nikomu zgłodnieć- siadamy na trawie, na zupełnym odludziu i jemy. To potrafi być piękne, chociaż wydaje się banalne. Sama relacja Oli z modelką jest bardzo ważna. Nie brakuje rozmów o wszystkim, ale także momentów zupełnego skupienia. Fotograf powinien mieć pewną wizję tego, co chce uchwycić. Oli nie kończą się na to pomysły. Co jest jednak najważniejsze i najbardziej utkwiło mi w pamięci? Zdanie... ,,Jak nie będziesz się dobrze w czymś czuła albo przyjmiesz niewygodną pozę- zdjęcie się nie uda. Masz czuć się pewnie i komfortowo. To pierwszy warunek.'' Dlatego kolejnym plusem jest to, że możesz sprawdzić swoje granice- poznać siebie, to co lubisz, co dodaje Ci pewności siebie. Kiedy pomagam przy sesji do moich zadań głownie należy trzymanie blendy, by oświetlić twarz modelki. Uwierzcie, że różnica bez niej i z nią jest kolosalna. Pomagam także dziewczynom przebierać się, trzymam ich rzeczy. Wydaje się to takie nieważne, ale nie zdążyłam napisać, że mnie to rozwija. Tak, dokładnie. I nie samo ,,tworzenie światła'', ale chociażby przypatrywanie się jak pozują inne dziewczyny, tworzy w mojej głowie wiele pomysłów, daje mi to także pewne doświadczenie, ale co najważniejsze- utwierdza w przekonaniu, że w każdej z nas jest coś, co potrafi zachwycić. Jestem zdania, że każda kobieta ma w sobie siłę, wiem to, ilekroć patrzę na te piękne dziewczyny- na włosy, które rozwiewa wiatr, intensywność ich koloru oczu, spojrzenie. Samo dotknięcie dłońmi własnej twarzy, skulenie się, każda poza to moment, w którym skupiasz się na sobie. Poświęcasz czas na to by nie tylko dla kogoś pozować, ale dosłownie przeznaczyć czas dla samej siebie- odkryć w sobie coś, czego nie dostrzegasz na co dzień. To także w moim odczuciu fantastyczna obserwacja człowieka, który robi to, co kocha. Rozwija siebie, swoją pasję. Według mnie to jedna z najważniejszych wartości w życiu. Cenię za to ludzi. Wręcz ich podziwiam. Ola ma także aparaty na kliszę- zabiera je także ze sobą. Chyba dlatego, że dla niej nie ma granic fotografii, jak mówi- wciąż się uczy. Od nikogo nie wymaga profesjonalizmu- może dlatego, że z każdej z nas bez względu na doświadczenie ze zdjęciami, potrafi wydobyć coś wyjątkowego. Same sesje trwają nawet do 6-8 godzin- szczególnie, gdy pogoda na to pozwala. Jak więc możecie stwierdzić nie jest to kilka pstryknięć, ale dosłownie setki. Zawsze, ale to zawsze na koniec jest uczucie zmęczenia- u modelki, u Oli. Pochłania to wiele energii, chociaż wydaje się zabawą. Po wszystkim, przychodzi czas na przeglądanie zdjęć, co robi już zazwyczaj sama Ola i wybieranie tych najlepszych, a potem lekkie ,,obrobienie''. I tak mijają kolejne godziny...tylko po to, albo aż po to, by poczuć się spełnionym i szczęśliwym, z rzeczy, na którą się pracowało. Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłam Wam to, co kryję się za pięknymi fotografiami. Chciałabym podziękować jeszcze raz za miłe spędzenie czasu i inspirowanie mnie dziewczynom, którym pomagałam przy sesji- Ani, Marcie, Andżelice, Kamili, Judycie, Kai. Jesteście wspaniałe i wyjątkowe każda z osobna ;* Olu- pokłony jak zawsze
















A TO EFEKTY sesji z Kają (FOT. ALEKSANDRA LIS)