poniedziałek, 10 marca 2014

chemia








Żyjemy ze sobą, przy sobie, w okół siebie, razem, wspólnie.
Tworzymy relacje.
Rozmawiamy, gestykulujemy, wymieniamy się uśmiechami, czasami zwykłym spojrzeniem.
Zwykłym albo właśnie niekoniecznie.
Czy można powiedzieć, że między ludźmi istnieje, coś, co można nazwać...chemią? Jakimiś reakcjami, o których nienauczono nas w szkole, bo tak na prawdę nikt nie jest w stanie ich zrozumieć, zmierzyć, zbadać,
POJĄĆ?
Czy między niektórymi osobami wytwarzają się jakieś specyficzne emocje, których nawet, gdy nie chcą, doświadczają?
Jeżeli tak, to jak je interpretować?
Jak wiedzieć, czy to coś dobrego, normalnego, czy powinniśmy jednak o tym zapomnieć, bo nie jest niczym znaczącym?
Albo nie tyle a aż?
Może warto czasami iść za jakiś wewnętrznym głosem i według tego wierzyć, że taka ,,reakcja'' jest wyjątkowa, jest piękna, że nigdy się nie skończy? Bo gdy czujemy obce nam emocje, mimo że dostarczają nam nieznanego uczucia, wiemy o nich tyle, że tworzy coś nowego. I czasami samo ,,coś nowe'' jest fascynujące. Powoduje, że przestajemy spokojnie iść po linie, tracimy równowagę. A może jednak powinniśmy przywołać do rozsądku rozum, który nie ufa w nadmiarze uczuciom, który każe spojrzeć na to, co już znane, co nie jest złe, co lepiej docenić, lepiej po prostu o to zadbać, nie pozwalając ryzykować?
No właśnie...może?
Może tak, a może nie. 
Tu jest ten cały sens w bezsensie, że tej chemii nikt jeszcze nie pojął...









Chemii która zachodzi w różny sposób...wielopoziomowo, wieloetapowo... reakcje substancji mogą być wybuchowe... inne mogą być ze sobą w jednym pojemniczku jak woda i olej, ale nigdy siebie na wzajem nie przejdą... a jeszcze inne...swobodnie się mieszają...przechodzą przez siebie i stają się jednością. 




























2 komentarze: