sobota, 13 grudnia 2014

duszność





D U S Z N O Ś Ć




(wykrztuszasz ze mnie ciepło. 
gorące fale spojrzeń, dławię się z niedowierzania.
niedowierzania o Twoim istnieniu.)





Trzymałaś kieliszek szampana w dłoni, upiłaś kilka łyków. Wystarczyło byś zostawiła na nim odbite usta. Wystarczyło bym pragnął zostać naznaczony czerwienią Twojej szminki. Twoich śladów na sobie.
Byliśmy w pokoju z gorącymi ścianami. Nie wiem już, który oddech był płytszy, nie wiem które z nas bardziej wiedziało, co się wydarzy, gdy tego wieczoru założysz czarną sukienkę i zepniesz włosy w kok. Uwielbiałem wyobrażać sobie jak stoisz przed lustrem i wygładzasz dłońmi materiał poczynając od biustu, przechodząc przez biodra i kończąc na udach. Idealne ułożenie kształtów Twojego ciała, tak jak wykorzystywanie ich również tego wieczoru, gdy Twoje oczy szkliły się w tym cholernie dusznym pomieszczeniu. To absurd, ale za nic w świecie nie chciałem ugasić temperatury. Wolałem płonąć i widzieć jak i Ty płoniesz. 
moja nieposkromiona...byłaś moja. Wiedziałaś o tym lepiej niż ja.
Jesteś tak szaleńczo kobieca. Wiedziałem to gdy zbliżałem się do Ciebie. Każdym krokiem burzyłem odległość, pisałem prośbę o Twój zapach każdym swoim zmysłem. Nie zapomnę jak stałaś bez ruchu, zupełnie onieśmielona i tak bardzo silna zarazem. Zdefiniowałem Cię najpiękniejszymi słowami, układając dłoń na Twoim karku. Wszystko kończyło się i zaczynało, gdy utwierdzałaś swój wzrok w moim. 
Do dzisiaj nie pojmuję jak pięknie komponujesz siebie całą. Każdego dnia. Układasz mi się w wyobraźni jak bukiet świeżych kwiatów. Owijasz mi myśli jak wstążka, która je utrzymuje. Malujesz mi wspomnienia delikatnym kolorem i potem zabarwiasz je coraz intensywniejszym odcieniem. Tak jak tego wieczoru, gdy zaraziłaś mnie swoim kunsztownym uśmiechem. Masz tyle wcieleń, tyle pięknych wcieleń a w każdym z nich Twoje biodra skradają moją kontrolę. Gdybym umiał, chciałbym namalować kreskami kształt tego jak się łączyłaś ze mną tego wieczoru...gdy wszystko przybrało odcisk postradanych zmysłów, kiedy zrobiłem ostatni krok. I nic nas już nie dzieliło. 
Wiedziałaś, że mnie oswoisz. Wiedziałaś, że będziemy jednością w sekundach, w minutach, w godzinach. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz