piątek, 12 grudnia 2014

reszta jest zbędnością chwili







(na lekkim wydechu- słowo po słowie, emocja za emocją.
tylko dla siebie. reszta jest zbędnością chwili.)




Próbuje zagłuszyć myśli głośnym dźwiękiem uderzającym jak krzyk w moje uszy.
Odebrałaś mi kontrolę nad własnym poukładaniem dnia, nad kontrolą swoich uczuć.
Odebrałaś mi kontrolę nad zmysłami.  
                     nad słowem. 
                                nad ciepłem i zimnem wewnątrz mnie.
                                        bez pozwolenia.
Odebrałaś mi wszystko w toku sekund, które nas łączą.
I mimo, że na zawsze będą, nie chcę czuć odrętwienia w nozdrzach, gdy tylko przypominam sobie Twój zapach.
Nauczyłem się przy Tobie dotyku. Skradania dreszczy, unoszenia płuc w szybszym tempie.
Nauczyłaś mnie, że czarny nie jest kolorem smutku, a seksownym podkreśleniem błękitnych tęczówek. Cholera- tak bardzo seksownym...
Zatrzymałaś we mnie struny emocji, za które jesteś dogłębnie odpowiedzialna. Podpisuję Cię pod każdym swoim marzeniem o czymś w rodzaju ciepłego domu, z tłumionym zapachem Twojego ciała po kąpieli i odgłosu bosych stóp w salonie.
Tak pięknie pasujesz do białej pościeli. Bez żadnych zbędnych wzorów. Czystość wymieszana z kolorem Twoich lekko zarumienionych policzków. Nim się spostrzegłem, zrozumiałem, że istnieje tak wiele kobiet, ale tylko Ty nosiłaś spokój i szaleństwo w oczach, w sercu, w dłoniach.
Wszystko czego potrzebowałem tak bardzo kojarzy mi się z Tobą.
Uzupełniłaś moje dni. Uzupełniłaś poczucie bezpieczeństwa, którego tak mi brakowało.
Uzupełniłaś je jedząc ze mną owsiankę i pijąc whisky w za dużym swetrze.
Rozbudzałaś moje ramiona, gdy zasypiałaś w nich lekko wstawiona.
Nie umiem zliczyć minut, w których świat wydawał mi się tak bardzo pełny. Pełny mnie i Ciebie. Nas przy sobie, dla siebie, w sobie. 
Tyle razy rozumiałem przy Tobie znaczenie szczęścia we dwoje. 
Tyle razy przynosiłaś do mojego mieszkania świeżość, 
zatrzymywałaś na moich ustach uśmiech, skradałaś moje spojrzenia. 

A teraz, gdy zapalam lampki na choince, wiem że powinnaś tu być. I leżeć ze mną w jednym łóżku. Zarażać poduszkę wilgocią włosów, plątać moje stopy ze swoimi...
Więc powiedz mi, dlaczego muszę zagłuszać te wszystkie myśli?










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz