środa, 13 stycznia 2016

i jak to jest




I  JAK  TO  JEST



wybacz mi, że kochać to czasownik,
i że nikt nie dał nam nic na zawsze



Po dwudziestu dwóch latach naszego małżeństwa, usiadłam na przeciwko Twojego dojrzałego ciała, krzyżując swoje niezbyt idealne stopy.
W pokoju, w którym promienie słońca przypominały z każdą minutą o swoim zachodzie, patrzyliśmy na siebie jakoś odważniej, mniej subtelnej a w Twoich oczach zauważałam nieporozumienie.
Zawsze obawiałam się czasu Twojej obojętności na moje kroki w salonie, na potargane włosy i na policzki muśnięte ciepłym różem.
Mogłam wiedzieć wiele. Każdy wiek niesie nowe doświadczenie, spojrzenie na świat- ten bliski i daleki. Ale kiedy tego dnia znów zawzięcie poświęciliśmy sobie więcej niż sekundy, podpisałabym się tylko pod stwierdzeniem, że piękna jest obecność światła na Twoich skroniach. Że pięknem jest Twoja obecność. Że szukam zachwytu, codziennie i uparcie. Gonię, by podtrzymać szczęście, chociaż tak ciężko wygrywać mi wyścigi...i wiesz? Ja po prostu zapominam na Ciebie spoglądać. Tak dziś jak w momencie zauroczenia Tobą przysięgam, że jesteś niepowtarzalnym widokiem, jesteś mi najbliższy, chociaż czuję jakbyśmy już zapomnieli jak to jest z miłością.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz