czwartek, 21 stycznia 2016

pożegnania


P O Ż E G N A N I A


bez słów i westchnień, 
bo brak czegokolwiek na brak Ciebie.




pożegnania kojarzą mi się z goryczą, 
z wyrwanym sercem
i zimnym wdechem, kiedy płuca zapominają właściwego rytmu.
kiedy ostatni raz ją całowałem, miała takie obce wargi, chociaż przez ostatnie kilka lat myślałem, że nigdy już nie poczuję, że jest mi nieznajoma.
myliłem się, jak niejeden głupiec, wierzący w miłość po grób.
raz dane nigdy nie zniknie. 
a jednak nie ma nic na zawsze. nie poczuję już jej dłoni w swojej, nie zapatrzę się w jej oczy, ani nie opowiem o tym, jak bardzo lubię aromat parzonej przez nią kawy, w letnie poranki, gdy podłoga skrzypiała od delikatności jej stóp.
nie płaczę, gdy to piszę, bo kiedy jestem bezradny wobec własnych uczuć, brakuje mi łez.
jedyne co mi po niej pozostało to pół paczki czerwonych marlboro.
i złamane serce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz