piątek, 1 kwietnia 2016

bezkształt



B E Z K S Z T A Ł T


(zapalę. zamilknę. zdławię.
bez słów, bez echa, bez dźwięków.
na amen.)


Zmienię numer telefonu, 
wyrzucę bukiety róż, które uschnięte depczę nagą stopą ze złości.
Naszą pościel w niebieskie kwiaty splamię łzami.
Zdjęcia porwę na kawałki, niczym bezkształt mojego serca.
Jestem desperatką, zakochaną w Tobie do granic możliwości.
Książkowy objaw utraty rozumu, rozsądku i sił.
Zmienię wszystko co pozostawiłeś w mojej pamięci, we mnie, na mnie.
Każdy ślad Twojego dotyku wymyję szorstką gąbką,
otrząsnę spragnione Ciebie ciało zimną wodą.
Przeklnę Twoje imię. 
Przeklnę Ciebie, gdy tylko ostatni raz spotkam się z Tobą w progu mojego pokoju. 
Na boso, pełna gracji, prawie naga przyciągnę Cię całym swoim cierpieniem.
Zatrzymam usta na Twoich, zamilknę, nic nie wytłumaczę.
Zawołam ciałem o Twój dotyk i nie zgaszę przy tym światła.
Przypomnę Ci jak to jest się we mnie zatracić, pokażę Ci jaki masz dar leczenia wszystkiego, co we mnie chore.
A kiedy obudzisz się z rana przy moim wycieńczonym oddechu, każę Ci wyjść.
Zapalę papierosa, zatkam płuca ciężkim wdechem i prócz numeru telefonu, zmienię też miejsce zamieszkania.



niedziela, 21 lutego 2016

oszukana



O S Z U K A N A



( pozwól sobie na siebie, 
z tym ciepłem w sercu i w oczach.
nie wmawiaj sobie siły, 
która nie ma źródła w Tobie)



Niewiele mogę Ci powiedzieć, gdy gonisz przed siebie w ciemnej sukience.
Powinnaś nosić żałobę po sobie, gdy usilnie starasz się być kimś innym.
Nie masz nic wspólnego z siłą, chociaż maskujesz swoje blade usta odcieniem zimnej czerwieni.
Chcesz by wierzyli, że zdobywasz własne marzenia.
a jednak gubisz się, plątasz, potykasz i płaczesz, 
gdy nikt Cię nie widzi. 
W rogu pokoju albo w pustym łóżku- jak wolisz, bo tu i tu czujesz pustkę.
Nikim nie będziesz, gdy zapomnisz o prawdziwej sobie,
w szczerym uśmiechu, ze spokojnymi płucami, wolnymi od zdławionych oddechów.
Nie pozwalasz sobie na siebie, bo wmówiono Ci, że wrażliwość jest dla słabych.
Tym czasem, próbuję zwrócić Twój rozbiegany wzrok w moje prosty oczy....
byś mi uwierzyła, że musisz się cofnąć do tyłu. 
Za Tobą są wszystkie cienie, które odbijają się echem w Twojej głowie a strach każe Ci ciągle uciekać. Musisz się cofnąć, by zobaczyć kim jesteś.
Nie udawaj nikogo, nie kreuj siebie w sztucznym świetle.
Zabłyśniesz tylko wtedy, gdy zrozumiesz każdy swój ból, pogodzisz się z porażką i sięgniesz po to, do czego Bóg powołał Twoje kruche serce. 
Siły sobie nie wmówisz, możesz ją jedynie w sobie odkryć.



środa, 10 lutego 2016

poranek




P O R A N E K




( i jesteś moim szczęściem.
nie znam piękniejszej definicji Ciebie )





Najpiękniejsze co mam, to Twoje w pół otwarte oczy o poranku.
Ten moment, gdy budzisz się do życia każdego dnia,
bym mógł patrzeć, jak pod rzęsami skrywasz ciepło.
Nie słyszę jak mrugasz, ale czuję jak gościsz pod powiekami spokój.
Jesteś tak piękna...
Bez żadnych zbędnych przymiotników. 
Bez poukładanych loków, idealnie zarysowanych ust.
Setki razy dotykałem Twoich warg, by wypełnić opuszki ciepłem Twojego milczenia,
a mimo to za każdym razem zachwycam się Tobą.

Jesteś darem dla mnie.
Zesłana, położona tuż obok, na tyle większym ramieniu od Twojego, by koić każdy smutek.

Zachwycam się Tobą. W ciszy i w krzyku dziękuję za Ciebie.
I proszę byś do ostatniego dnia, wypełniała nasz pokój kolorem swojego spojrzenia.










czwartek, 21 stycznia 2016

pożegnania


P O Ż E G N A N I A


bez słów i westchnień, 
bo brak czegokolwiek na brak Ciebie.




pożegnania kojarzą mi się z goryczą, 
z wyrwanym sercem
i zimnym wdechem, kiedy płuca zapominają właściwego rytmu.
kiedy ostatni raz ją całowałem, miała takie obce wargi, chociaż przez ostatnie kilka lat myślałem, że nigdy już nie poczuję, że jest mi nieznajoma.
myliłem się, jak niejeden głupiec, wierzący w miłość po grób.
raz dane nigdy nie zniknie. 
a jednak nie ma nic na zawsze. nie poczuję już jej dłoni w swojej, nie zapatrzę się w jej oczy, ani nie opowiem o tym, jak bardzo lubię aromat parzonej przez nią kawy, w letnie poranki, gdy podłoga skrzypiała od delikatności jej stóp.
nie płaczę, gdy to piszę, bo kiedy jestem bezradny wobec własnych uczuć, brakuje mi łez.
jedyne co mi po niej pozostało to pół paczki czerwonych marlboro.
i złamane serce.


środa, 13 stycznia 2016

i jak to jest




I  JAK  TO  JEST



wybacz mi, że kochać to czasownik,
i że nikt nie dał nam nic na zawsze



Po dwudziestu dwóch latach naszego małżeństwa, usiadłam na przeciwko Twojego dojrzałego ciała, krzyżując swoje niezbyt idealne stopy.
W pokoju, w którym promienie słońca przypominały z każdą minutą o swoim zachodzie, patrzyliśmy na siebie jakoś odważniej, mniej subtelnej a w Twoich oczach zauważałam nieporozumienie.
Zawsze obawiałam się czasu Twojej obojętności na moje kroki w salonie, na potargane włosy i na policzki muśnięte ciepłym różem.
Mogłam wiedzieć wiele. Każdy wiek niesie nowe doświadczenie, spojrzenie na świat- ten bliski i daleki. Ale kiedy tego dnia znów zawzięcie poświęciliśmy sobie więcej niż sekundy, podpisałabym się tylko pod stwierdzeniem, że piękna jest obecność światła na Twoich skroniach. Że pięknem jest Twoja obecność. Że szukam zachwytu, codziennie i uparcie. Gonię, by podtrzymać szczęście, chociaż tak ciężko wygrywać mi wyścigi...i wiesz? Ja po prostu zapominam na Ciebie spoglądać. Tak dziś jak w momencie zauroczenia Tobą przysięgam, że jesteś niepowtarzalnym widokiem, jesteś mi najbliższy, chociaż czuję jakbyśmy już zapomnieli jak to jest z miłością.




czwartek, 6 sierpnia 2015

nieuchwytność



N I E U C H W Y T N O Ś Ć

(''chciałem nosić Twoje spojrzenia,
i jeszcze szepty od Ciebie.
ale nie złamane serce.'')



Kochałem Twoją nieuchwytność,
sposób w jaki mówiłaś światu o swojej wolności. Nauczyłaś się nieść odwagę w każdym kroku. Nęciłaś biodrami, jakbyś krzyczała, że Twoje ciało potrafi podnosić temperaturę oddechu. Miałaś tyle gracji, tyle energii, tyle lekkości jakby była Twoją bronią, siłą dzięki której nadzwyczajnie uczysz świat czym jest kobiecość.
Nigdy nie dopinałaś ostatnich guzików koszuli, podwijałaś kanty rękawów, zaznaczając, że perfekcja Cię nie dotyczy.
I wiesz?     P i ę k n i e     C i     b y ł o    w    t y m    n i e ł a d z i e.
Przekonałem się o tym, gdy w pośpiechu plątałem dłonie pod Twoją bluzką, kiedy nieuchronnie zakochiwałem się Twoich rozbawionych oczach a w drganiach ust, zapominałem o życiu bez Ciebie.
Mieszałaś świeże powietrze z zapachem spryskanych obojczyków tuż przed zaśnięciem, by przypomnieć mi jaką masz władzę nad moimi zmysłami. Rozpraszałaś mój sen, obecnością swojego nagiego ciała.
Uwielbiałem poranki pełne Twoich kroków na starej podłodze. 
Jak głupiec szukam Cię w ich chrobotaniu, gdy teraz jedynym, co słyszę otwierając oczy jest głucha cisza. 
Tylko Ty potrafiłaś budzić zapachem kawy i spokojem spojrzenia.
I nagle odeszłaś. Bez słowa. Bez wytłumaczenia. Bez mrugnięcia powiek.
Jedyne co zostawiłaś to nieuchwytność.




czwartek, 30 lipca 2015

bliżej niż blisko




B L I Ż E J      N I Ż     B L I S K O


(''milkne, gdy patrze, jak kołysasz oczy
                                     uśmiechem'')


Byliśmy tego dnia bliżej siebie. Absurd, bo nie ma to nic związanego z fizycznością.
                  chociaż nie zmieniłaś zapachu swoich nadgarstków,
                         mimo że znów musnęłaś różem policzki 
                         i znów w ten sam sposób kołysałaś biodrami,
                         to czułem Cię na swoich ustach intensywniej niż dotychczas

Niewiele rozumiałem, nie wiedziałem, że tego dnia wypowiem słowa, których dźwięk wzbudzi Twoje oczy do wzruszenia.
Niczego nie planowałem, ale to jest sednem.
To, że moje rozbiegane ręce nie spodziewały się, że tak bardzo polubią delikatność Twojej skóry, gdy byłaś jednym strumieniem dreszczu, kiedy dotykiem budziłem Twój szybszy oddech.
Przy Tobie ,,na pewno'' było zbędnością, bo uczyłaś mnie, że w Twoich oczach liczy się tylko moment.
Byłaś zamknięta w moich myślach, chociaż nigdy nie pozwalałaś mi poczuć, że dasz się oswoić. Uwielbiałem to, że byłaś nienamacalna, że gdy Cię doganiałem, uciekałaś wzrokiem, ręką, udem, bym mógł czuć lekką niepewność. Nosiłaś w sobie, coś o czym nie umiałem opowiedzieć. Twój zapach był unikalnością, bo jak żaden inny, pozostawiał ślady w mojej pamięci.
I właśnie tego dnia, gdy patrzyłem jak wiatr na szczycie góry, chwyta w obięcia Twoje włosy, zrozumiałem, że stałaś się częścią mnie, bo pełno Cię było we mnie. 
Wypełniałaś mnie emocją. Obraz Ciebie przyśpieszał bicie mojego serca. 
Dlatego chciałem Ci podziękować, że doświadczyłem przy Tobie miłości.